RSS B0YS / Boring Drug
S000ND WYTH W000ND / 2-CE     2014 / 2015

Pomimo tego, że oba, opisane za chwilę wydawnictwa, na swoich okładkach mają wymienionych autorów, nie można nie wspomnieć o jeszcze jednej postaci, która na równi wpłynęła na to jak finalnie te nagrania brzmią. Płyty wychodzą w katalogu Altanova Press, założonym przez Sebastiana Buczka, który zasłynął przede wszystkim tym, że sam swoje płyty tworzy (nie tłoczy, tylko tworzy właśnie) i na dodatek robi to na różnej jakości materiałach: pszczelim wosku, szelaku, plexi, a nawet – uwaga – na czekoladzie czy metalu. Płyta Boring Drug została nagrana na pszczelim wosku, a następnie powielana na ręcznej prasie z miedzianej matrycy w barwionym i naturalnym PCL.Jedna z dwóch płyt RSS B0YS to natomiast ośmiocalówka (sic!) wykonana z politereftalanu etylenu, wycięta na zmodyfikowanej maszynie do wycinania pocztówej dźwiękowych. Samo pisanie o tym wszystkim już wprowadza analizę tych dwóch materiałów na wyższy poziom, a fakt że dysk RSS B0YS ma dwie dziurki jedną w tradycyjnym miejscu, a drugą dwa milimetry obok, co sprawia że igła w rowku, a za nią ramię gramofonu kręci się jak szalone, niczym pijana baletnica – nadaje wydawnictwu więcej znaczeń nie tylko w kategoriach treści ale też formy.

W przypadku RSS B0YS mamy do czynienia z niedługą kompozycją, która charakteryzuje się wolnym miarowym rytmem, z czasem wysuwającymi się smugami w tle, w wolniejszej lub szybszej wersji. Bo de facto z jednego utworu można zrobić” tutaj aż cztery, w zależności od tego którą dziurkę uznamy za oś kompozycji, ale też od tego w jakim tempie odtworzymy winyl. Można też zmieniać prędkość podczas słuchania i wtedy dopiero zaczyna się zabawa. Boring Drug to z kolei utwór „2-CE”, który o kolejny zawał może przyprawić przy zdejmowaniu z gramofonu, gdy cały się wygina. Jakość jest tu o wiele bardziej lo-fi, ale jest to też kompozycja bardziej efemeryczna, rozwlekły, z rozpędzoną ale znajdującą się w drugim planie częścią rytmiczną, skutecznie zagłuszaną przez pierwszoplanowe syntezatory. Nie ma tu tak bardzo wyraźnej struktury jako utwory, które grupa zamieszcza na profilu na soundcloud zespołu czy utwór na kompilacji The Artists. Dodatkiem jest tekst Andrzeja Szpindlera załączone w kopercie.

W tych dwóch wydawnictwach tylko częściowo chodzi o muzykę, ważne jest też  tworzenie pewnych artefaktów, ręcznie przygotowanych egzemplarzy, każdego osobno (więc każdy może minimalnie inaczej brzmieć), przez co same w sobie są dziełem artystycznym, instalacją, tworzywempozbawione nośnika, w wersji cyfrowej stają się nieco bezbarwne (no i to tańczące ramię!). Z jednej strony dostajemy tu zalążek twórczości dwóch zespołów, a z drugiej – i to jest chyba bardziej ciekawe – niesamowity kunszt twórczy Sebastiana Buczka, który z precyzją przykłada się do stworzenia nośnika, jego brzmienia, możliwości, gdzie każdy detal ma kolosalne znaczenie. 

[Jakub Knera]

 

 


 

"I work with artists for freedom of work and creation, it is important. I value the spirit of collective creation, searching for joy of free energy. This is my guideline during performances, cooperative works, or technical development," says AltanovaPress label boss Sebastian Buczek. The message is not only the recording itself, but the medium as well. Not content with the usual black plastic, he has released his records on beeswax or chocolate.

The latest installment comes courtesy of the mysterious Polish shamanistic techno project RSS Boys. Faithful to their affinity for cryptic track and record titles, S000ND WYTH W000ND comes on one-sided 8’’ transparent lo-fi disc, made on a Polish machine for recording playable/listenable greeting-cards from the 60’s. Its cover printed on vintage paper in Lublin, this disc works with different speeds, it comes with two wholes - centre and off-centre. “The idea of the two wholes, material and other things, was proposed by Sebastian. We fitted two special versions to this sound as well at various speeds….There is a lot of strange bass,” say RSS Boys.

Like modern alchemists, the AltanovaPress embodies the spirit of the DIY, organically so.

 

 

 

 

THE QUIETUS :  Underground Persistence: A Guide To Polish DIY Labels
Lucia Udvardyova , September 30th, 2014 11:10  ALTANOVA


Sebastian Buczek is one of the great bona fide outsider artists of Poland. With a penchant for photographing parasites and sojourns in the Amazon rainforest, Buczek has been involved in the music scene for around 15 years experimenting with various idiosyncratic recording techniques and materials including beeswax and chocolate. "The AltanovaPress label is the only one in the world providing records pressed on the futuristic polymer Polycaprolactone (PCL), discs which enable the listener to erase the music on them, whilst retaining their lo-fi qualities and experience of sound. PCL allows every user to recycle records in home conditions. It is very easy to reshape them using a cup of hot water", he explains.

 
 

SEBASTIAN BUCZEK: Przeszłość w przyszłości

Płyty wytłoczonej w tworzywie biodegradowalnym jeszcze tutaj nie było. A już na pewno nie tłoczonej w polikaprolaktonie. To ręczna robota – biały, nierówno przycięty 8-calowy placek nagrany po jednej stronie, z jednym tylko utworem Sebastiana Buczka – artysty pamiętanego za inny dość ekstrawagancki pomysł z CD-R-a “Wabienie dziewic”, który ukazał się 11 lat temu nakładem Mik.Musik. Tutaj mamy interesujące tworzywo, które można dowolnie formować po nagrzaniu do 70 stopni Celsjusza (“Do czego gorąco zachęcam, także wtedy, gdy nagranie już nam się znudzi” – pisze autor)  i które przenosi nas w czasie w prehistorię epoki nagrań dźwiękowych, ze swoim ograniczonym pasmem, ciepłym charakterem, no i ulotnością, bo degradacja materiału (zamierzony element projektu) następuje w łatwy do prześledzenia sposób. Ciekawe jest to, że to archaiczne brzmienie przynosi polimer będący jakimś całkiem nowym wynalazkiem.

W warstwie muzycznej mamy tu klarnetową melodię, w warstwie opowieści – historię wsi Pogorzelec według legendy spalonej przez Napoleona po tym, jak nie chciała mu się oddać jedna z tutejszych dziewcząt. Choć to oczywiście także opowieść o słuchaniu, nawet przede wszystkim autotematyczne westchnienie na temat technologii nagraniowych. Wydawnictwo było już opisywane na blogu Pawła Franczaka. Opublikowane zostało przez nową oficynę Altanova Press. Do kupienia przez Serpent. Limitowany nakład – 67 kopii, otrzymany przeze mnie egzemplarz ma numer 34.

 

 

wearefrompoland.blogspot.com niedziela, 28 października 2012 

Płyty dla prawdziwych freaków. Polimerowe „winyle” z Lublina

 

Dlaczego w cyfrowym XXI wieku popularność zyskują płyty winylowe i kasety magnetofonowe? Nie zagłębiając się w obszerny temat, można w skrócie powiedzieć: „bo mają duszę”. Wydawane w mikroskopijnych nakładach, z wielką dbałością o stronę edytorską, często ręcznie numerowane mają w sobie to „coś”, czego brak w tysiącach plastikowych pudełek opuszczających hale produkcyjne gigantów fonograficznych.

Mieszkający w Lublinie Sebastian Buczek, założyciel wytwórni AltanovaPress, udowadnia, iż w temacie „nośnikowej duszy” nie powiedziano jeszcze wszystkiego. Celem Altanovy jest wydawanie kiepsko brzmiących, lołfajowych nagrań z gatunku muzyki eksperymentalnej i niezależnej. I nie byłoby w tym nic ciekawego, w końcu labeli wydających winyle z niszową muzyką jest coraz więcej, gdyby nie fakt, że Sebastian Buczek wydaje muzykę w sposób tak prymitywny, jak tylko się da.

Technologia = zero 

A więc żadnej technologii. Procesory i nowoczesne urządzenia do obróbki dźwięku nie wchodzą w grę. Ba, komputer to zło wcielone. Gdyż, wiecie - dźwięk nagrywano na nośnikach już na początku XX wieku. Dlaczego więc nie powtórzyć tego procesu i dzisiaj? Wujek Google doradzi, ciocia ebay pomoże. - Jest to w 100% autorska linia technologiczna, to znaczy sam skompletowałem potrzebne maszyny i urządzenia. Inspiracją była dla mnie technologia z przed 100 lat, kiedy produkowano płyty szelakowe (kruche, 78 rpm), a dźwięk zapisywano w wosku pszczelim – opowiada nam Sebastian Buczek.

Nic prostszego. Trzeba na wosk nałożyć warstwy srebra i miedzi, aby otrzymać powierzchnię przewodzącą prąd. Następnie za pomocą zaostrzonego gwoździa wyciąć koncentryczne rowki i utrwalić analogowo dźwięki. Dodatkowo galwanizując miedź otrzymujemy formę, którą, niczym miedzioryty Dürera, odbija się w tworzywie sztucznym na wzór lakowej pieczątki. A cały proces najlepiej przeprowadzić w wannie w garażu. Peace of cake, prawda?


Tak wytworzona płyta ma niepowtarzalne właściwości. Może się zaciąć, igła gramofonu będzie przeskakiwać, a posiadacze sprzętu z funkcją „auto stop” najprawdopodobniej nie usłyszą ostatnich sekund nagrania. Niedogodności? Tak, ale dzięki temu każdy egzemplarz będzie miał unikalne i nieprzewidywalne cechy. Czyż to nie definicja duszy?

Skąd takie niezwykłe własności płyt z Altanovy? Zdecydowała zwykła ekonomia. Zakup niezbędnego do produkcji winyli niklu przerósł możliwości finansowe lubelskiego muzyka, więc zdecydował się kupić u Chińczyków 50 kg polimeru o nazwie polikaprolakton (PCL).

- To dość niepopularny i stosunkowo kosztowny materiał. Można go znaleźć w niciach chirurgicznych, czasami w plastikowych w kubkach. Choć małe ilości bardzo dobrze mieszają się z większością popularnych tworzyw sztucznych (także tych wchodzących w skład płyt winylowych). Zwiększa ich podatność na biodegradację, pozwala bakteriom taki plastik nadgryźć.

Polikaprolakton jest paskudnie biały i świetnie się kształtuje. Choć finalny kształt płyty jest daleki od standardowych. „Winyl” z Altanovy to nie kolisty krążek, a bardziej placek o nieregularnych krawędziach (wynikających z ręcznej obróbki). - Zostawiam nadmiary żeby ktoś mógł obciąć taką krawędź i własnoręcznie poeksperymentował z formą – mówi Buczek.

Zrób sobie z płyty coś innego 

Ów polimer ma jeszcze jedną właściwość. Po wrzuceniu do wody o temperaturze 70 stopni nabiera plastycznych cech, niczym wosk. Jak zapewnia szef wytwórni - to ogromna zaleta. Gdy płyta się osłucha, bądź nie spodoba, zawsze można zrobić z niej coś bardziej użytecznego. Podobno nieźle się sprawdzają jako guziki do pilota od bramy czy wieszak. Według szefa przedsięwzięcia, wykorzystanie tego materiału do produkcji płyt jest ewenementem na skalę światową. - Okazuje się że nawet w takiej maluczkiej dziedzinie jaką jest muzyka eksperymentalna można z taką skalą się zmierzyć.


Na pytanie o czas wytworzenia jednej sztuki, pan Buczek odpowiada: - Raczej dużo. Samo tłoczenie jednego egzemplarza płyty (bardzo przyjemne), zajmuje kilka minut. Trzeba poczekać aż płyta ostygnie w prasie, choć może w zimie będzie trwało to krócej. Dość czasochłonne jest nagrywanie „matki”, co na ręcznej wycinarce, którą zresztą sam zbudowałem, nie zawsze zadowalająco wychodzi. Trzeba też przygotować woskowe blanki (wiele z nich z powodu nierówności nie nadaje się do nagrywania). Jest tam jeszcze odtłuszczanie, proces nadawania przewodnictwa - srebrzenie, a na deser „elektroplating”, czyli galwanoplastyka, która jest dość kapryśna.

Jak każdy nowatorski pomysł, rozbudza wyobraźnię, ale przy okazji rodzą się pytania o trwałość takiego nośnika. - Jeśli chodzi o właściwości fizyczne PCLu i winylu, to są one zbliżone, przynajmniej w użytkowym zakresie temperatur. PCL wydaje się być miększy, bardziej podatny na rysowanie, ale też jest bardziej elastyczny. Nie wiem jeszcze, jaka będzie jego odporność na ścieralność, wielokrotne odtwarzanie. Jeśli płyty będą przechowywane w warunkach domowych, prawdopodobnie nic im nie grozi; natomiast zakopane w ziemi albo narażone na kontakt z wilgocią, będą ulegały rozkładowi przez mikroorganizmy.

Sześć minut muzyki w mono – awesome! 

W katalogu Altanovy na chwilę obecną jest tylko jedna pozycja - klarnetowa twórczość pana Sebastiana pod tytułem Pogorzelec. Czy faktycznie ciepłe brzmienie i szumy technologiczne nadają prezentowanej muzyce duszy? O tym można się częściowo przekonać słuchając udostępnionego (w bezdusznej cyfrowej wersji) dwuminutowego fragmentu

 

A co z planami na przyszłość? - Póki co sytuacja wygląda tak: nieskromne plany, ale ograniczone możliwości!

W najbliższym czasie, 30 października ma nastąpić premierowy koncert Pogorzelca. Podejmowane są starania o pozyskanie w szeregi wytwórni nagrań grupy Boring Drug z Krakowa. Zasugerowałem próbę promocji wytwórni w Japonii, kraju o największym odsetku muzycznych freaków. Sebastian na to ze swadą: - Będę czynił starania, fajnie by było. Ciekawe, co Japończycy zrobiliby z płyty jak już znudziłaby im się muzyka!

Trzymamy kciuki, gdyż pomysł jest na tyle dziwny i oryginalny, że ma szansę zaistnieć szerzej w świecie! [avatar]

PS. Żaden z WAFPowców nie ma na stanie gramofonu :)

 

 

 

Kurier Lubelski 2012-10-23

 

Jak zrobić kubek z płyty gramofonowej? niezwykła wytwórnia płyt gramofonowych w Lublinie,

 

Do tej pory Buczek wyprodukował 40 krążków, z których każdy jest numerowany, a galwanizacji (niezbędnej do stworzenia matrycy) dokonuje w wannie w garażu. Jednak nie o hi-fi dźwięk ani o idealne kształty tu chodzi. Fascynujące są same właściwości płyt. - Początkowo miałem założyć wytwórnię płyt winylowych. Okazało się jednak, że potrzebny do procesu nikiel jest potwornie drogi - wyjaśnia szef Altanovy.

- Wtedy natrafiłem w internecie na polikaprolakton. Po zapoznaniu się z jego możliwościami, zamówiłem 50 kilogramów granulatu z Chin, który dostarczono mi drogą lotniczą.

Z polikaprolaktonu produkowane są m.in. jednorazowe talerze czy kubki oraz, w przypadku substancji odpowiednio oczyszczonej, nici chirurgiczne, które mogą się rozpuszczać w organizmie pacjenta, bez szkody dla niego.

W przypadku płyt gramofonowych tworzywo znakomicie sprawdza się w wielokrotnym, kreatywnym recyclingu. Zamiast wyrzucać krążek, możemy wrzucić go do wody o temperaturze 70 stopni i dodać barwnik. Po wyjęciu dostaniemy tworzywo miękkie jak wosk, twardniejące po wystygnięciu. Buczek do tej pory zrobił z niego m.in. guzik do pilota od bramy i wieszak, choć limit pomysłów nie istnieje.

Zakupionego granulatu powinno wystarczyć na kolejne solowe wydawnictwa, ale i na wytłaczanie nagrań innych zespołów. W planach jest zespół Boring Drug z Krakowa.

Premiera albumu "Pogorzelec" odbędzie się 30 października w klubie Prepar, przy ul. Orlej 4, gdzie Buczek zademonstruje też, jak przetwarzać płyty z polikaprolaktonu. Można będzie je na miejscu kupić, przy czym inwestycja zawsze będzie trafiona. Jeśli muzyka nie ucieszy Twoich uszu, to nowa miska może ucieszyć Twojego kota.

 

limited international edition (22 copies/sztuki/peças)

 

 

Łukasz Jastrubczak "Spacer po Spiralnej Grobli"
Nagranie audio wykonane niezabezpieczonym od wiatru rejestratorem dźwięku.
6 sierpnia 2014 w stanie Utah, na wielkim słonym jeziorze gdzie znajduje się rzeźba Roberta Smithsona z 1970 roku "Spiral Jetty". Łukasz odbywa spacer z rejestratorem dźwięku, wyłapując szum wiatru i momenty ciszy które pojawiają się cyklicznie kiedy pokonując kolejne zwoje spirali mikrofon zostaje osłonięty od bezpośrednich podmuchów. Dociera do środka spirali i zmagając się ze wzmożonymi podmuchami wiatru wyrusza w drogę powrotną, która zajmuje mu trochę więcej czasu.
Obie części spaceru nagrane są na obu stronach płyty.
Strona A — 4’39’’
rozpoczyna się od zewnętrznej strony płyty w miejscu oznaczonym na płycie literą A
Strona B — 7’06’’
rozpoczyna się w centralnej części płyty w miejscu oznaczonym na płycie literą B
realizacja płyty:
Sebastian Buczek, AltanovaPress 2015 zdjęcie na okładce: Małgorzata Mazur
Okładka została przetłumaczona także na dwa języki obce
Angielski i Portugalski…

 

 

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

 

 

Łukasz Jastrubczak "Walking on the Spiral Jetty"
Is audio recording made without windshield on 6th of August 2014, by one of the more interesting polish conceptual artist. Łukasz is walking to the center of legendary Robert Smithson's sculpture. Stronger and weaker wind noises are recorded while artist is facing and backfacing wind on the curves of spiral sculpture. After reaching the center he takes come back walk, which takes him a bit more time to acomplish.
The disc with two tracks of this event imitate Łukasz, to the center and of the center movements.  
8 inch diameter two side exeptional transparent record with almost pure Lo-fi sounds
Side A — 4’39’’
begins on the outer part of the record signed with letter A
Side B — 7’06’’
begins on the centre of the record signed with letter B
record production
Sebastian Buczek, AltanovaPress 2015 cover photo: Małgorzata Mazur

 

 

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *